wtorek, 27 listopada 2012

Look out for the Bugman !

Po raz drugi w tym miesiącu, mógłbym zginąć na przejściu dla pieszych. Myślałem, że już rano nic mnie bardziej nie rozbawi. Ale to mój Blur, moje słuchawki, mój chropowaty wokal, no i moje życie. To jak zabawa  w berka na polu kukurydzy.

Uczcijmy moje pojebane szczęście, tą oto piosenką : (nie lubię określenia 'piosenka', ale to akurat jest .. piosenka)


Czuje się dziś, jak ten pies, co biega za samochodami, by je oszczać gorącym strumieniem. Stwierdziłem, że na święta znowu nie będę w domu. Ten piękny 24 Grudnia 2011, gdy w godzinach 'pasterskich' piłem absynt z Radziem, trzeba coś takiego powtórzyć. 

Obudziłem się dziś o 3:23, i pierwsze o czym pomyślałem, to czerwona szminka. Nie tylko Gibson miał swoje 'Znaki'. No, ale trochę powagi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz