poniedziałek, 10 grudnia 2012

40 lat, panie Molko.

Stelmach dziś wyjątkowo mnie zdziwił (hehe), kto by dał Brianowi 40 lat ? Wygląda dziś jeszcze bardziej androgenicznie. Skrzyżowanie Ziggyego z ( ....... ............) i z tą o nazwisku kończącym się na Jr.

Its your age, its my rage. Swoją drogą, mimo iż wydali tylko 3 świetny płyty (najciekawsza oczywiście 'Black Market Music' zawsze mam rację co do najgenialniejszych płyt, nie ma sensu wdawać się w polemikę na ten temat)  na trwale zapisali się w muzyce końca XX wieku i ostatniego dziesięciolecia (żyjemy w epoce dobrych płyt, czy dobry zespołów?), jakże zagubionego i powielającego lata 79-86 ( specjalny nacisk na kopiowanie Siouxsie And the Banshees w wydaniu 'indie' ). Co zaważyło na ten sukces ? Kontrowersje wokół Molko, perkusja bez centrali Shultzberga ( na pierwszych 4 płytach przypomina red.) która brzmiała tak bardzo świeżo, utwory tak nadwrażliwe że aż nagie i przezroczyste, czy może fakt, że muzyka końca tysiąclecia potrzebowała wejścia w nowe millenium z impetem zapowiadającym... Właśnie. Dziś w nocy pomówimy o karierze Placebo, o nowym projekcie Stefana Olsdala, o tym dlaczego doszło do bójki wśród grupy Trash Place,  oraz wejdziemy głębiej w narkotyczną materie BMM. To czeka państwa od godziny 1.00 do 2.00, tuż po tym przejdziemy do rozmowy na temat podsumowania ostatniego 10 lecia, akurat 2 lata po zakończeniu, według modelu Jerrego Kinga. Zapraszam wszystkich alergików ( tak Brian Molko nazywa swoich fanów). Do usłyszenia !  (muzyczna interluda ala This Will Destroy You + Moby, potem nagłe wejście Taste In Man)    


Wracając do rzeczywistości (mówi to coś Ci?), przypomina mi się wspólne zdjęcie z KIMŚ TAM i Molko na Openerze. Do dziś mam jego kostkę z fioletową chmurą. Don't Fuck With my Brain, głosi napis na niej.  (chciałem i tak napisać Brian).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz